Kim jestem

Cześć, jestem Ola. Przez wiele lat większość osób znała mnie jako nauczycielkę angielskiego — i wciąż nią jestem. Ale dziś stoję tu także w innej, bardzo osobistej roli.

Jestem mamą. Mamą chłopca, który nie dorasta tu, po naszej stronie. Mój synek, Leon, odszedł, gdy miał zaledwie trzy miesiące. W jednej chwili cały mój świat runął — mój, jego taty, naszej rodziny. Życie, które znaliśmy, przestało istnieć.

Minęło siedem lat. Siedem lat terapii, upadków, powrotów, prób odnalezienia siebie na nowo. Dziś czuję, że jestem gotowa, by opowiedzieć swoją historię — nie po to, by wracać do bólu, ale by dać innym to, czego sama tak bardzo potrzebowałam: poczucie, że nie są sami.

To miejsce — ten blog, to konto — dedykuję wszystkim, którzy stracili kogoś bliskiego. Wiem, jak wygląda cisza po odejściu. Wiem, jak trudno uwierzyć, że można jeszcze oddychać pełną piersią.

I wiem też, że miłość nie znika. Ona zmienia formę, ale trwa.

W jednym z moich ulubionych filmów pada zdanie: „If you look for it, I've got a sneaky feeling you'll find that love actually is all around.” I naprawdę w to wierzę. Miłość jest wszędzie — nawet tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy.

Jeśli zostaniesz tu na dłużej, mam nadzieję, że znajdziesz wsparcie, ukojenie i odrobinę światła. Bo choć każdy z nas idzie swoją drogą, to w żałobie nikt nie powinien iść sam.